czwartek, 2 grudnia 2010

James Blunt - koszulka dla Weroniki.

Szkic koszulki
Kasia F., podczas naszego ostatniego "widzenia" pod koniec października zaproponowała mi cykl koszulek dla córek :) Dziewczyn jest cztery i jak już wcześniej pisałam, dwie najstarsze chodzą w "spadkowych" koszulkach , które zrobiłam dla mamy. Są to "Yellow face", " Zamyślona" i "Chinka" której tu jeszcze nie pokazywałam. Kasia F. wpadła na pomysł żebym w tym roku każdej na urodziny zrobiła po koszulce. Powinna ona przedstawiać motyw o jakim mażą dziewczęta. Najbliższe urodziny, to styczniowe Weroniki, rocznik 2000 :) Długo męczyłam Weronikę o to co lubi albo kogo. Ona jako, że to  piękny typ melancholika błądzącego w otchłaniach swych myśli, powoli odpowiedziała:
- W sumie to nie mam kogoś albo czegoś ulubionego. Ostatnio bardzo mi się podoba piosenka "You're Beautiful". Ale tylko piosenka, ON nie!
Odpowiedziałam:
- OK! Rozumiem.
W sumie od razu pomyślałam o takim wyglądzie tej koszulki. Na pewno będzie to tekst, no bo ON się jej nie podoba :) Tyle, że sam tekst to wydało mi się trochę za mało. Myślę, że nie obrazi się jak umieszczę chociaż 1/2 twarzy ONEGO. W sieci widziałam jeszcze okładkę na której twarz wokalisty była sylwetowa. Prawie gotowy szablon przez co nie tak nachalny, że to właśnie ON. Może jeszcze pokombinuję a tym czasem zamieszczam szkic #1.
Jak myślicie, czy koszulka będzie się podobała??

środa, 1 grudnia 2010

Szufladowe wyzwanie # 12 - Anioły są wśród nas

"Łyczakowskie Zaduszki III"

Już wkrótce mija termin zgłoszeń do kolejnego wyzwania w Szufladzie. Tym razem postanowiłam zgłosić moją pracę fotograficzną. Praca ta przedstawia Anioła z nagrobka na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.
Zdjęcia zrobiłam podczas wycieczki w roku 2006. Część zdjęć pokazałam na wystawie w Galerii "Pasaż" w Iwoniczu Zdroju w tym samym roku. Tego zdjęcia wówczas nie włączyłam do wystawianych. To jego pierwszy "pokaz".
Cmentarz wygląda bardziej jak tajemniczy ogród wypełniony pięknymi rzeźbami. Zachwyciłam się nim bardzo. Samo miasto urokliwe, wygląda jak Kraków. Niestety przydała by mu się konkretna renowacja bo wiele kamienic to ruiny.
Polecam odwiedzenie Katedry Ormiańskiej. Polichromia  Jana Henryka Rosena po prostu powala swym pięknem. Weszliśmy akurat podczas trwania nabożeństwa i śpiewy chóralne spotęgowały jeszcze mistyczność tego miejsca. Zdjęć tam robić nie wolno ale mojemu 30- letniemu "Fedowi" wyprodukowanemu w CCCP, Pani pozwoliła pstryknąć zdjęcie na czasie B (bez lampy). Zdjęcie nastrojowe ale wzruszone, może kiedyś przy jakiejś okazji pokażę na blogu.
Jedźcie do Lwowa! Koniecznie!!